Dzisiaj jakoś od samego rana wiedziałam że nie będzie to udany dzień. Od czasu zerwania z Jackiem miałam wszystkiego dość , świat wydawał mi się szary i do niczego nie potrzebny. Weszłam na komende i wydawało mi się że wszyscy jakoś tak dziwnie się na mnie patrzą. Weszłam do pokoju , a tam stali z kamiennymi twarzami Emilka, Mikołaj, Krzysiek i paru innych policjantów patrzyli na mnie jakbym kogoś prubowała zabić. Oczywiście spytałam się ich o co im chodzi ...
- Hej, czy coś się stało ?
- Tak, chodzi o to że chcesz zabić dziecko twoje i Jacka.
Zamurowało mnie. Ostatnio bardzo schudłam i miałam lekką niedowage. ( Około 10 - 9 kilo niedowagi i tyle ).
- Co? Ale... ale.. ja niewiem o co wam chodzi. Nie jestem w żadnej ciąży! Powiedzcie że to żart.
Zapytałam z nadzieją , ale oczywiście myliłam się.
- Nie, powiedz nie chcesz tego dziecka? Wiesz, możemy ci pomuż, ale nie możesz zabić swojego dziecka!
Zapytał Mikołaj. A mnie zaraz chyba coś trafi!
- Traktujecie mnie jak nastolatkę która wpadła w gimnazjum!
Po raz pierwszy krzyczałam na Mikołaja , było to dziwne uczucie.
- A tak w ogule to kto wam coś tak gupiego powiedział?
- Beata
Zamurowało mnie ta wredna su*ka chce mi zniszczyć relacje z przyjaciółmi, czy co?
- Jak to, przecież ty jej nienawidziłeś, to skąd jej nagle wierzysz?
- Bo pokazała mi zdjęcia USG z twoim imieniem i nazwiskiem oraz dopiskiem lekarza " ciąża zagrożona "
I właśnie w tym momencie szlag mie trafił.
- To jest podruba, ja wiem czy jestem w ciąży czy nie lepiej niż Beata !!!
I znowu się wydarłam, ale teraz to nie robiło już na mnie wrażenia. Naszczęście przyszedł komendant ( oczywiście to szczęście na odwrót ). Patrol minoł w milczeniu. Byłam obrażona na całą komende a głównie na Beatę. Po pracy wiedziałam że nie ominie mnie rozmowa z ojcem ale tak ostrych słów się nie spowiedziewałam.
- Cześć tato, po pracy chciałeś ze mną rozmawiać, o co chodzi ?
- Siadaj prosze.
- Co się stało?
Powtórzyłam pytanie.
- Kto jest ojcem twojego dziecka?
Zapytał ojciec. Mnie zamurowało nikt mi nie wierzył że nie jestem w ciąży nawet mój ojciec.
- Tato a nie jestem w ciąży.
Odpowiedziałam jeszcze spokojna.
- Wiem że jesteś, a na dodatek chcesz zabić mojego wnuka jakąś niedowagą co się z tobą dzieje?
Nie miałam już sił i tak nikt mi nie uwierzy i tak ale postanowiłam sprubować jeszcze raz.
- Tato ja nie jestem w ciąży, uwierz mi na słowo..
- A może ty po prostu nie wiesz kto jest ojcem twojego dziecka bo puszczasz się na prawo i lewo. Kto wie może ojcem tego dziecka jest Nowak czy Białach?!
Te słowa mnie strasznie zabolały, aż się rozpłakałam. Ojciec załwarzył że przegioł.
- Aha rozumiem, uwarzasz że jestem dziw*ą która puszcza się na prawo i lewo.
Powiedziałam przez łzy.
- Curuś przepraszam, ja nie chciałem.
- Nie, ty niemasz już córki
Wykrzyczałam mu w twarz i wyszłam. Za puźno zorientował się że przegioł.
Żeby troche się uspokoić postanowiłam iść na cmentarz do mamy i brata, dopiero puźniej poszłam do domu. Po drodze zadzwoniła do mnie Emilka żeby zapytać jak się czuje, powiedziałam jej że kiepsko. Bo co miałam powiedzieć? Znowu nic nie mogłam zjeść, a tym doprowadzałam się do tragedi zdrowotnej. Więc postanowiłam się nie zmuszać i pujść spać.
_____________________________________________________________
Nareszcie skończyłam, najdłuższe moje opowiadanie mam nadzieje że się podobało. Piszcie w komentarzach. Emilka :)
Extra jest. No powiem Ci, że coraz bardziej mnie wciągasz. Zapraszam do siebie.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na next.
Gosia.
Dzięki ja również śledze twojego bloga i życzę weny.
UsuńSuper opowiadanie. Jestem ciekawa co to za przeszłość Oli. Czekam na next. Zapraszam na mojego bloga olaijacekpip.blogspot.com
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Dzięki, też czytam twojego bloga moge Ci powiedzieć że nie będzie to zbyt miła przeszłość :)
UsuńTego się domyśliłam. A kiedy next?
UsuńJeszcze nie jestem pewna postaram się tak zorganizować czas żeby dać coś w weekend.
Usuń